Zdrowia, szczęścia, pomyślności...

Myślałam, że życzenia w pracy są zwykle sztywne i raczej nie wychodzą poza ogólnie przyjęte schematy. Czasem jednak przychodzi refleksja, że pracuję w dziwnej firmie. Solenizant został... pociągnięty za uszy. W ramach życzeń. Tylko nie mówcie, że u Was też. Lubię myśleć, że moja firma jest dziwna, a inne są normalne.

Komentarze

  1. Pociągnięty za uszy do odpowiedzialności? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, do korytka z ciasteczkami... to skomplikowane :p

      Usuń
  2. Solenizant miał na imię Agnieszka czy Czesiek ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja imienniczka :) i też dzisiejsza solenizantka - dobrze że mnie nikt nie pociągał za uszy , żadne

      Usuń
    2. Jago, przyjmij najserdeczniejsze imieninowe niepociąganie za uszy!

      Usuń
    3. Och Jago, też się w tym miejscu przystawiam z życzeniami :) Kiss kiss, miej piękny czas :)

      Usuń
  3. ojej, buziak dla Agnieszki, ciepły i bez ciągania za ucho :)

    PS

    u nas nie ciągają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Następnym razem założę czapkę :D

      Usuń
    2. To lis ma na imię Agnieszka? Lisie, wszystkiego najnajnaj a nawet jeszcze bardziej naj!

      Usuń
    3. No patrz - to już wiem dlaczego się tak od razu dogadałyśmy :) kwietniowa Jaga :)

      Usuń
    4. Kalina - Dziękuję!

      Jaga - Wszystkiego dobrego, Imienniczko!

      Usuń
  4. Nie. Nigdy nie bylam ciagnieta, nie ciagnelam, ani nie bylam swiadkiem ciagniecia uszu (w ramach imienin)
    :)
    Najlepszego, choc po czasie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i świadectwo :D

      Usuń
  5. Przytuptałam do Ciebie kilka dni temu od Margarithes i... wygodnie mi tu. :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Miłość w czasie postkultury

M... jak przemoc

Uprałam