Przejdź do głównej zawartości

... staje się ciałem

Zakochałam się w American gods od pierwszego wejrzenia. W książce. Teraz pochłaniam serial na jej motywach.

Żeby nie robić spoilerów: to opowieść o ludziach, którzy na przestrzeni wieków przybywają do Ameryki i zabierają ze sobą swoje wierzenia. Owe wierzenia zaś stają się ciałem. Konsekwencją tego jest przepiękna powieść.

Jednym z moich ulubionych wątków jest malutka, poboczna historyjka o Essie McGowan z Irlandii. Essie wierzy we wróżki i leprechauny, które podążą za nią do Nowego Świata, do Wirginii. W dniu śmierci przychodzi po Essie leprechaun - ten, w którego wierzyła całe swoje życie. Ile razy o tym czytam, tyle razy mój wewnętrzny lis smarka ze wzruszenia w kitę.

Gdyby Wasza wiara była tak silna, jak wiara Essie, kto by do Was przyszedł na końcu?

Komentarze

  1. Jakas ciepla, bloga nicosc swietlista, a potem nic, i nic wiecej. Serio, dla mnie to jest happy end.
    Choc nie wykluczam, ze z wiekiem mi sie zmieni.

    (a czemu ja myslalm, ze american gods jest o superbohaterach?! hmmm.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma tam ani kawałka superbohatera, choć bohaterowie są super!
      A w sprawie świetlistości, to z całego serducha Ci życzę, żeby taka była - tylko nie za szybko! Najpierw dużo dobrego życia!

      Usuń
    2. O tak, zdecydowanie jeszcze pozyjemy sobie, i to dobrze (lub przynajmniej przewazajaco dobrze ;)

      Usuń
  2. Książka - ach! bardzo, bardzo!! A serialu obejrzałam tylko jeden odcinek i jakoś mnie nie porwało. Warto dać szansę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial współtworzy Brian Fuller. On ma specyficzny styl. Nie wszyscy go trawią, choć ja uwielbiam. Książka to ogromna historia, więc każdy odcinek próbuje zamknąć jakiś jej fragmencik w całość. Na razie wydaje mi się, że są odcinki słabsze i lepsze - ten o Essie był boski!

      Usuń
  3. Ja mysle, ze jestesmy tylko ogniwem w lancuchu zywych ziemskich istot, i jak po mnie tylko proch zostanie, to nawet robaczki sie nie zalapia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to posuwam dalej. Moje atomy kiedyś mieszkały w gwiazdach i do gwiazd wrócą. Podobno w układzie słonecznym powstają pierwiastki od wodoru po żelazo. Dla cięższych potrzebne są warunki panujące w supernowych. Zatem byłam supernową. Będę supernową.

      Usuń
  4. Dziękuję Ci za to, że teraz siedzę i myślę, kto mnie zabierze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to sympatyczna myśl, więc proszę bardzo.

      Usuń

Prześlij komentarz