Alert o stanie konta

Mamy od niedawna nowego członka rodziny. Na kojcu napisali, że to świnia morska, ale uważam, że jest spokrewniony z mocami piekielnymi. To nie pierwsza taka mieszanka gatunkowa w moim domu, więc od razu poczułam miłość. Niestety nasz piekielny kolega mocno się pochorował. Leczymy i płaczemy. I płacimy. Zazwyczaj kartą.
Po skończonej wizycie wkładam świnię do koszyka i płacę. 
Terminal robi PIIIIIK. 
Świnia robi KWIIIIIK. 
- Nie podoba mu się ten dźwięk. - zauważam. 
- Dziwne. Zwierzęta go lubią. Zwłaszcza psy i koty. Bardzo szybko kojarzą, że po tym dźwięku jest koniec wizyty i można wyjść. - zauważa wetka.
- Ciekawe... widocznie on wie, ile mi zostało na koncie i dlatego protestuje...

Nasza sytuacja finansowa nie jest różowa. Nie ma wakacji, restauracji, kina, ale na rodzinę być musi. A świnia to rodzina. 

Komentarze

  1. Rodzina, to rodzina. Nie ma zmiłuj, dobrze że jest karta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Młodszemu kiedyś tłumaczyłam, że nie mam pieniędzy, powiedział z przekonaniem: to idź do bankomatu albo zapłać kartą. Żeby Ci świnia tak kiedyś nie powiedziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świnia zazwyczaj mówi: jeść! Ostatnio też często mówi, że boli. Zdecydowanie wolę, jak wrzeszczy w środku nocy, że chce liścia.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Niestety. Robimy, co możemy, żeby mu ulżyć w cierpieniu, ale nie mamy na tym polu dużych sukcesów.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Miłość w czasie postkultury

Uprałam

[*]