poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Intymny związek człowieka i maszyny

Mój komputer umarł. Potrzeba mnóstwo kasy, żeby coś jeszcze z niego było - szlajam się więc po prośbie po cudzych sprzętach. chyba jestem homo informaticus. Zamiast serca nie mam wiatraczka do procesora, ale pół mojego życia upycham w maszynę - finanse przyjemności, kontakty z bliskimi, zabawę, zakupy... Aż dziwne, że jeszcze nie wymyślono aplikacji, która by za człowieka szła do kibla, ale wtedy pewnie też bym korzystała.
Żegnam się zatem czule z resztkami pieniędzy i czekam na nowe części.

Notka powstała dzięki uprzejmości Wiewióra, który postanowił jeszcze pospać i dzięki temu jego komp był na małą chwilę WOLNY. Tak, to jest wydarzenie. On też jest uzależniony. Podejrzewam, że ma gdzieś nawet ukryte pod ubraniem gniazdko usb, żeby się bardziej połączyć.

6 komentarzy:

  1. zapisz to wydarzenie w notesie: Wiewiór nie przy kompie! Będziemy świętować rocznicę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w miesięcznicę smoleńską? wstydu nie masz?? :-p

      Usuń
    2. bez przesady, u Ciebie też byłem nie przy kompie.

      Usuń
    3. @Rafał - myślami byłeś! ;-)

      Usuń
  2. patrząc na tą notkę przez pryzmat wpisu na FB, to można by rzec:
    1. jednak nie umarł
    2. tak bardzo Wiewiór Cię kocha że swojego kompa Ci nie odda ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. niestety umarł na amen, ale wiewiór złożył mi nowego.
      2. wychodząc za niego wiedziałam o tym

      Usuń