Przejdź do głównej zawartości

Na granicy gramatyki i sensu życia

Chrupek jest już wiekową świnką. Swoje widział. Ma dystans. Do siebie i do świata.

Opowiedziałam mu o tym, że ludzie się nienawidzą i robią sobie straszne rzeczy. Chrupek popatrzył na mnie nieco zamglonym wzrokiem, ale zrozumiał. Czasem mam wrażenie, że on już zagląda tymi oczami do innego świata. Widzi coś, czego ja nie widzę, bo ja jeszcze patrzę na świat materialny. On mieszka na granicy światów, ale wyszedł do mnie. Zapytał, co przyniosłam z zakupów. Taki mały, ale już bardzo dojrzały świniak wie, że czasem można tylko zapytać o zakupy...

Zastanawiacie się jak świnia pyta o zakupy? Podnosi głowę i mówi "burk?". Wtedy trzeba pokazać, że w siatce jest np ogórek. Gramatyka pomaga w konwersacji, ale przecież nie jest niezbędna. 

A spróbujcie komuś opowiedzieć jak umiera zagazowane sarinem dziecko. Dlaczego umiera. Żebyście znali tysiąc języków - nie dacie rady się wysłowić. 

Świnia morska to wie, dlatego pyta o zakupy.

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Oglądałam filmy i zdjęcia. I dziwię się, że klisze nie pękały w aparatach...Bo mi od patrzenia wszystko pęka. Choć jestem o tysiące kilometrów i to nikt z moich bliskich....

      Usuń
  2. Wszystko wydaje się takie cholernie miałkie, kiedy umierają dzieci, przez dorosłych i ich dążenie do władzy. Po trupach dzieci i niewinnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wszystko robi się miałkie...

      Usuń

Prześlij komentarz