Przejdź do głównej zawartości

Teoria względności

Lis zdobył swój własny Mount Blanc dzisiaj. Swoje Kilimandżaro. Swoje K2.
Lis się przygotowywał, denerwował, wyczekiwał, aż zdobył.
Teraz lis usiadł i odpoczywa.
Radość ze zdobycia szczytu psuje mi tylko świadomość, że dla wszystkich znanych mi osób, moje K2 to ledwo górka na boisku dla przedszkolaków.

Komentarze

  1. Gratulacje! Poczucie sukcesu powinno brać źródło w każdym z nas i nie powinno być podłączone rurami z kanalizacją zewnętrzną.
    No ale często jest i co tu zrobić. To bardzo ludzkie przecież.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Masz całkowitą rację, ale teoria a praktyka...

      Usuń
  2. Porównywać należy się wyłącznie z sobą samą. Tą z wczoraj. To człowieka rozwija, a nie patrzenie, czy ktoś inny sika czy pluje dalej.
    Gratki i tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. Ale bardzo trudno wygonić taką myśl z tyłu głowy. Ona jest bardzo mała i nie odzywa się codziennie, ale czasem ta mała cholera coś powie i trudno jej zamknąć paszczę.

      Usuń
  3. Jeeee, Lis, hura, hura i brawo! O y tak dalej. I’m proud of you.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lisie, każdy ma inne K2. I całe szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale K2 powinien być duży, nie? Tak bardziej obiektywnie...

      Usuń
    2. Obiektywnie pojęcie "duży" jest subiektywne ;-)

      Usuń
  5. Też mam takie górki, a co. Gratuluję, i cieszę się z Twojej radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Już włażę na kolejną górkę.

      Usuń
  6. To chyba kazdy ma takie K2, co to dla innych ledwo pagórek. Ja to nawet sporo mam :)
    Gratulacje serdeczne z okazji zdobycia szczytu! Podobno pózniej nastepne przychodza coraz latwiej, jesli sie nie zasiedziec w dolinie znowu.
    (Ja niestety mam sklonnosc do zasiadywania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam zasiedzenie w dolinie. Aż za dobrze. Dzięki za dobre słowo.

      Usuń

Prześlij komentarz