środa, 7 grudnia 2016

Przychodnia w strefie mroku

Badania laboratoryjne, poranek. Na korytarzu gromada emerytów, a między nimi miota się jak Szarik w czołgu (jej własne słowa) jedyna kumata pielęgniarka. Reszta czeka, bo nie wie, co robić. Pacjenci wzywani są do gabinetu na badania według trudnej do zrozumienia reguły, co budzi niechęć zwłaszcza emerytów. Badania są przeprowadzane są przy otwartych drzwiach - cały korytarz patrzy, kto się akurat wykrwawia do fiolki, a kto ma EKG. Pani pielęgniarka zakłada jednorazowe rękawiczki, bierze strzykawkę i nagle... wyciera sobie wierzchem dłoni nos. Nie zmieniła rękawiczek. Pobrała pacjentce krew przez osmarkaną rękawiczkę. Cały korytarz patrzył. Jakby tego było mało, miała bardzo dużo biżuterii na rękach. W czasie mojego pobrania dzyndzle z bransoletek pukały w strzykawkę. Znów cały korytarz patrzył. W połowie mojego badania wszedł do gabinetu emeryt i oznajmił radośnie całemu światu: PRZYSZŁEM ODDAĆ MOCZ. Odruchowo spojrzałam na podłogę, czy już nie zaczął oddawać. Pielęgniarka powiedziała, że wszyscy by chcieli i wygoniła go na korytarz.
Warszawa, przychodnia NFZ, nie trzeci świat.

20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W tym kontekście to brzmi nieco sarkastycznie...

      Usuń
    2. W tym kontekście Lisie to akt strzelisty lub mantra (jak kto woli), a nie sarkazm.

      Usuń
    3. To strzel mi jeszcze takiego akta w piątek, bo mam ciąg dalszy badań :)

      Usuń
    4. Dzięki. Czy możesz jeszcze trochę pamiętać? Zapowiada mi się sporo wizyt jeszcze :/

      Usuń
  2. I nikt nie zareagował na tę osmarkaną rękawiczkę?! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacjentka nie miała uwag, a z korytarza jakoś głupio wrzeszczeć na jedyną pielęgniarkę, która coś może...

      Usuń
  3. a u mnie 80% to psychosomatyczni hipochondrycy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może smarknij w rękawiczkę przed badaniem - jak hipochondrycy, to sobie pójdą :D

      Usuń
    2. nie uzywam rekawiczek.
      dlonie mam upierdolone tuszem z pieczatki i wydzielinami innych pacjentow,

      wyobraz sobie badanie per rectum..a üpotem wypisuje recepte i jej kantem wyskrobuje zawartosc spod plytki paznokciowej...

      Hipochondrycy zdrowi. Natychmiast.

      Usuń
    3. Nie chcę sobie tego wyobrażać.
      BTW wydawało mi się, że jesteś anestezjologiem. Znieczulenia per rectum dajesz??

      Usuń
    4. Nie jestem anestezjologiem,juz nie.
      Jestem quasi cieciem zarządzającym firma mającą wielu lekarzy.

      Zamierzam z medycyny zupelnie sie ewakuowac najszybciej jak sie da. To branza bez najmniejszej przyszlosci. No przynajmneij dla lekarzy, dla managerow to bedzie jeszcze cos wiele lat.

      Usuń
    5. Zaiste krętymi są ścieżki Twojej kariery zawodowej...

      Usuń
  4. Bo te rękawiczki, to oni wszyscy tylko na filmach zakładają, a później wracasz do domu i chorujesz na te ich wirusy i grzyby. A fuj. Mam nadzieję, że ta wizyta jednak Ci nie zaszkodziła :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewna lekarka powiedziała mi, że nic tak nie uodparnia na wirusy i bakterie jak praca w przychodni. Pacjenci mogą ją okichać od góry do dołu i nic. Odporność jak z żelaza. A jeszcze na studiach chorowała jak zwykli śmiertelnicy. Idąc tym tropem, każdy dla zdrowia powinien się wyciurchać o szpitalny korytarz przynajmniej raz w miesiącu. Profilaktycznie :)

      Usuń
    2. Mnie wystarczy komunikacja miejska :)

      Usuń