poniedziałek, 26 grudnia 2016

Valar morghulis in 2016

David Bowie, Alan Rickman, Prince, Andrzej Wajda, Leonard Cohen, Chór Aleksandrowa, George Michael. Dobra, wiem, wszyscy kiedyś umrą, ale czemu wszyscy na raz? 

Czemu ludzi ziejących nienawiścią do tego, co inne, jest więcej niż myślących, otwartych i współczujących? Tak nagle w 2016? 
Rok Trumpów wszelkiej maści na całym świecie. 
Rok rozpędzonych ciężarówek taranujących na deptakach i jarmarkach. 
Rok przepełnionych łodzi w drodze po nadzieję.
W prywatnym życiu też bywało lepiej - ten, co obiecywał kochać, ożenił się z inną, lekarz powiedział to, czego nikt z nas nigdy nie chciałby od lekarza usłyszeć, a brutalna finansowa rzeczywistość nieco przycisnęła do podłogi.

Nie lubię czarnowidztwa, ale jakoś mi dziś optymizmu nie staje.


12 komentarzy:

  1. wow... zaskoczyłaś mnie tym George'm Michael'em... smutno, bo jakoś ta wieść mnie ominęła... swoją drogą, cóż za ironia, że jedna z jego najbardziej znanych piosenek jest związana ze świętami, w które zmarł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do mnie z każdej strony media i znajomi wyją.

      Usuń
  2. na kazdego przyjdzie czas.

    bo nienawisc czyli destrukcja jest o wiele prostsza niz myslenie. Nienawisc nie wymaga wysilku intelektualnego.
    Ludzie sa rozczarowani obecnym status quo. Czesc ma juz wszystko w dudzie. Na zasadzie pisuaru - nie wszyscy ich kochali ale mieli dosc platformy - chcieli ich odsunac od koryta na zasadzie - na zlosc babci odmroze sobie uszy.
    Terroryzm jest zjawiskiem bardzo zlozonym - USA et Company mieszalo. Kto sieje wiatr zbiera burze. Przypomnijmy ze Sarcozy siedzial w kieszeni u Muamara Kadafiego, podobnie Berlusconi. Musieli zamknac usta...i wyszlo inaczej niz planowano.
    Nadzieja matka glupich, im obiecuja zlote gory.
    Co do zycia prywatnego - nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo.
    Cop do lekarza - czasami tak bywa. Karma.
    Co do finansow - od pewnego poziomu jest sie rownie sfrustrowanym co ich nie majac. Czlowiek albo chce wiecej i goni za zludzeniem chorujac na moneyoze albo - musi non stop zapierdalac aby nie spasc z konia i nie potluc dudy.

    nie ma uniwersalnych rozwiazan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karma byłaby świetną sprawą, gdyby działała w 100%. Niestety czasem ciężkie wyroki spadają na niewinnych. Bo mieli pecha urodzić się w złym miejscu, w niewłaściwym czasie. Ja widzę głównie chaos.

      Usuń
    2. Widzisz, do 4 rano siedzialem nad raportami i szykowalem sie do audytu.
      od 7 rano zasuwam. Owszem, mam pieniadze -ale co z tego. W Swieta papiery i telefony , pierwszego dnia Swiat bylem 14 godzin w robocie szukajac nowej nieruchomosci dla firmy i tak dalej. Owszem, mam fajne cyferki na koncie ale wierz mi- nie moge zwolnic.

      Zarabiajac dla firmy kilkaset tysiecy CHF rocznie mam z tego profity. Ale.... Wiesz- nie moge zwolnic i jak strace robote to bed ena dnie. Zanurkuje. Tymczasem burn out postepuje.

      Nigdy nie ejst dobrze, nigdy nie jest wystarczajaco dobrze, zawsze zysk moglby byc wyzszy, zawsze niby mozna zrobic wiecej. Tymczasem w godzinach pracy siedze na wszystkioch mozliwych blogach bo pacjenci przychodza roznie plus roznie z innymi pracownikami....

      Czy jestem szczesliwy? Niekoniecznie, moja malzonka mowui ze jej sie rzygac chce.

      Usuń
    3. Nigdy nie miałam fajnych cyferek na koncie, choć praca po 14h wcale nie jest mi obca. Czy Ci współczuję? Średnio, bo powiedzmy sobie szczerze - dla 1,4 mld ludzi na świecie, którzy dziś są głodni, jesteśmy elitą. Ja to mam nawet nadwagę. Bywamy zmęczeni. Za cenę mojego zmęczenia chciałabym bezpieczeństwa finansowego - ot, choćby, żeby na USG nie czekać 3 miesięcy. Szczęście jest chyba wynikiem dopasowania tego, co chciałbyś mieć za swoje zmęczenie. Masz żonę, ja mam męża. Twojej żonie chce się rzygać, a mój mąż jest przeziębiony. Ale ich mamy. Są fajni. Nie znając Twojej żony zakładam, że jest fajna, skoro została Twoją żoną.

      Usuń
    4. Tak, ale.
      Ja zmierzam tylko do tego ze nigdy nie mozna miec wszystkiego. Znam jednego tutejszego multimilionera - on ma tylko setki milionow CHF na koncie i wielkie ego. Nic wiecej.

      Sztuka byc szeczesliwym z tego co sie ma. Ja jej jeszcze nie opanowalem.

      Usuń
  3. Lisu drogi, ZAWSZE to zle sie kiedys konczy. Fakt, ze coraz dluzej trzeba na to czekac, bosmy tacy wiecznie zabiegani i zestresowani, ze sami generujemy przez to wiele problemów (u nas - jako przyklad jeden z kilku - wypadek nowo kupionym autem. do kasacji. na szczescie tylko auto, nie my.) Lekarz tez ma u nas swoje za uszami, choc powiedzial sama prawde przeciez.
    A pieniadze - bllleechhh. Okropny temat. Nigdy sie mnie nie trzymaly jak to sie mówi, to i sie przyzwyczailam ;)

    Ale KIEDYS w koncu sie przejasnia wszystko. Na jakis czas oczywiscie tylko - ale ja sie staram wyciagnac z tego, ile sie da, na sile wrecz, bo inaczej to sie robi równia pochyla prosto do bezdennego rowu depresji, a tam juz raz bylam, dziekuje, nie zamierzam wracac. Takze ten. Ciesze sie nawet z czterek tubek akwarelek :D chociaz nic mi na razie nie wychodzi z nich za bardzo.

    Nos do góry, i zwęsz cos dobrego Lisu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zło diabła nie wzięło... czy jakoś tak. Nawet jeśli samochodu szkoda. A dobroci nie przestaję węszyć. Niuch...niuch... diabeł... :D

      Usuń
  4. Lisu, postaraj się myśleć pozytwynie, dobre przyciąga dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świętą rację. Tylko jakoś pod wpływem okoliczności mi to umknęło.

      Usuń
    2. https://www.youtube.com/watch?v=wwwQ4uVGGSE

      Usuń