wtorek, 20 marca 2018

Teraz

Dawno temu chciałam być mniszką. W zamkniętym klasztorze. Bez kontaktu ze światem. Tylko grządki, zamiatanie dziedzińca, milczenie i takie tam. Potem przyszło olśnienie, że do wyboru tej drogi nie można być ateistą. Nici z planu.
Dziś zaczynam się zastanawiać czy są zakony klauzurowe dla ateistów mających dość świata. Jeśli nie ma, trzeba je wymyślić.
Już.
Teraz.

9 komentarzy:

  1. Może by cię wzięli po znajomości. Dojście by się znalazło. Jest tylko jedno ale: masz jedno duże, jedzące czekoladowe ciasto przed komputerem zobowiązanie. Ze zobowiązaniami nie biorą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę go zabrać. Jest dobrze wychowany, nie hałasuje i nie brudzi podłogi. Nie będzie nikomu przeszkadzał w skupieniu

      Usuń
    2. Zapomniałaś dodać, że może zakonowi zrobić taką stronę w necie, że mucha nie siada. :D

      Usuń
  2. Myślę, że bycie ateistą wcale nie przeszkadza. Tego się przecież nie da zmierzyć. I nikt nie będzie wiedział, że zamiast odmawiać o piątej rano modlitwę, Ty w pamięci powtarzasz "Pana Tadeusza" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że trzeba wstawać na te modły; o piątej, albo i o pierwszej w nocy, a oprócz tego jeszcze za dnia kilka razy :( Nie wymigasz się. To ja jednak wybieram tą komune, jak Margarithes pisze.

      Usuń
    2. Przemyślę jeszcze. Raz na miesiąc mogłabym nawet wstać o piątej. Oczywiście latem, po ciemku odpada ;-)

      Usuń
    3. Już jak ma być komuna, to chyba sobie sami wybierzemy, o której pobudka... ja np. nie wstaję przed 8 rano, bo mi religia zabrania :D

      Usuń
  3. a może wystraczy jakaś dobrze urządzona komuna, zamknięta, pewnie niektórzy nazwą to sektą, czy jakoś tak.

    OdpowiedzUsuń