Ja pamiętam zimę 1987 roku,temperatura w gorach spadła do -33 st. Dla mnie to nie był żaden problem, choć kombinezon na mnie zamarzał, matka po każdej mojej wizycie na dworze musiała go wykręcać i suszyć na kaloryferze, żeby był gotowy na następny dzień kopania tuneli w śniegu wokół domu i budowy igloo
Iglo nie budowałam, ale wielkie mrozy to czas mojego dzieciństwa. Po założeniu wszystkich zimowych ubrań wygladałam jak ludzik Michelin, ale biegałam po śniegu jak dzika.
żyj i dożywaj kolejnych rekordów. a czemu nie?
OdpowiedzUsuńA daj Ci boziu zdrowie za dobre słowo!
UsuńJa pamiętam zimę 1987 roku,temperatura w gorach spadła do -33 st. Dla mnie to nie był żaden problem, choć kombinezon na mnie zamarzał, matka po każdej mojej wizycie na dworze musiała go wykręcać i suszyć na kaloryferze, żeby był gotowy na następny dzień kopania tuneli w śniegu wokół domu i budowy igloo
OdpowiedzUsuńIglo nie budowałam, ale wielkie mrozy to czas mojego dzieciństwa. Po założeniu wszystkich zimowych ubrań wygladałam jak ludzik Michelin, ale biegałam po śniegu jak dzika.
Usuń