niedziela, 11 lutego 2018

Foremka w zajączki

Drodzy Mężowie, Chłopcy i Konkubenci, 
jeśli Wasza Partnerka jęczy w sklepie, żebyście jej kupili różową foremkę do ciastek w kształcie zajączków, to ja Wam dobrze radzę, kupcie jej tę foremkę! Te ciastka przecież dla Was będą. Nie bądźcie jak Wiewiór! Kupcie foremkę w zajączki!

19 komentarzy:

  1. Aby wydźwięk był silniejszy, sparafrazuję Gałczyńskiego, jeśli pozwolisz Lisu:
    kochajcie zajączki, chłopięta,
    kochajcie do jasnej cholery!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie był Waligórski? Kto by nie był, miał rację!

      Usuń
  2. Nie kupił? A to Wiewiór! Pewnie rozglądał się za foremką w wiewiórki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On czasem nie zauważa takich sygnałów...

      Usuń
  3. w zajączki i różowa? mnie już na samą myśl oczy bolą, choć z drugiej strony to nie ubranie, więc rzadko na widoku by było w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciastka potem nie są różowe. Nie trzeba zaraz rzucać tęczą

      Usuń
  4. Ja mam problem z głowy co nie umie piec ciasteczek :) no chyba że domowemu facetowi chleb - zajączka upiekę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja umiem i lubię! Dlatego należy mi się foremka w zajączki!

      Usuń
  5. Hm... jutro będzie 13149 dni od ślubu czyli 36 lat, a od poznania jeszcze więcej, zatem takie wnioski mi się nasuwają po tych setkach dniach doświadczeń z bycia pod jednym dachem z Mężem-Wężem: Kochany Lisie, kup sobie sam foremkę mimo zastrzeżeń bardziej lub mniej dosadnie wyrażanych przez Wiewióra, potem upiecz ciasteczka. Na 99, 99% uzyskasz taki efekt: wypieki okażą się smakowite, a po pewnym czasie usłyszysz, że to był dobry pomysł z tą foremka, a jeszcze potem, to okaże się, że ten pomysł z zakupem wypłynął od Wiewióra. Ba, może nawet usłyszysz jak musiał namawiać Lisa na zakup, ze sam kupił i takie tam bla, bla, bla. Efekt końcowy: sama podjęłaś decyzje, sama zrealizowałaś zakup, sama upiekłaś ciasteczka, a że Wiewiór na początku stawiał opór, cóż... można to wykorzystać przy zakupie czegoś innego, taki "as w rękawie", czyli "a pamiętasz tę foremkę, jaki to fajny był pomysł, a na początku nie wierzyłeś".. i takie tam bla, bla, bla. Na 99, 99% może to skutecznie zadziałać. A jak nie, to nie oglądaj się na pełną akceptację, jeśli chcesz mieć to co chcesz, bo nie zawsze niestety uda się mieć jedno i drugie na początku: różową foremkę i akceptującego ją Wiewióra. Na końcu zaś może uda się uzyskać Wiewióra, który pomaga Lisowi przy wypiekach. Czego Ci z całego serca życzę:))) Bo nie ma jak Wiewióra czy insze Zwierzę zobaczyć w kuchennym fartuszku jak z zapałem coś pichci dla swojej Kobiety. To urokliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez uważam, że lepiej samemu kupić i poczekać chiwlę aż Wiewiór zaadoptuje tę decyzję, jakby jego rodzona była.
      Historia zna takie przypadki. ;-)

      Usuń
    2. KINGA - Twoje wnioski są zaiste przenikliwe, acz ja chciałam, zeby mi ukochany kupił foremkę i powiedział: masz lisu miły drobiazg. To ważniejsze niż te zajączki

      Usuń
  6. Mistrzostwo ! Świetny post :D

    Gdybyś miał ochotę to serdecznie zapraszam Cię na bloga swojej Przyjaciółki , która również jak i Ty chwyta piękne obrazy w swój obiektyw i pisze posty płynące prosto z serca dla drugiego człowieka .

    ---> odnowionaja.blogspot.com

    Pozdrawiam bardzo serdecznie Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisie, ten komentarz powyżej wbił mnie w fotel.
      Chwalić Cię, owszem, zawsze i wszędzie, ale za zdjęcia?

      Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że też mi się podobają Twoje zdjęcia na blogu ;-)

      Usuń
    2. u mnie pojawił się identyczny komentarz, kiedyś myślałam, że to rzeczywiście przyjaciółka poleca, a to jednak zwykły spam :*

      Usuń
    3. Obrazy mozna przecież i słowami malować :) Zdjęć nie robię, bo ani lubię, ani umiem, ale słowa...

      Usuń
  7. Och i już wiem, co dla Ciebie wyszukać na Lisi dzień, nie martw się, ciastka wiewiórowi pójdą w pięty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana, ale Ty nie jesz moich ciastek. On je ciastka i twierdzi, że lubi. Zdrowy rozsądek powinien mu podpowiadać zakup gadżetów do pieczenia. Cui bono!

      Usuń
  8. Ja tam wiem jedno: "różowa foremka do ciastek w kształcie zajączków" to jest cos absolutnie fantastycznego dla kogos, kto piecze ciastka. Ja nie pieke, ale w moim przypadku moznaby to porównac np. z rózowym olówkiem z glówka zajaczka na jednym koncu. Od razu sie lepiej rysuje :D

    Wiewíór, marsz do sklepu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zostałam zrozumiana!

      Usuń