30 sierpnia 2025

Owad

Wiewiór strzelił we mnie osą. Żywą.
Rozumiem, że nie lubi mieć błonkoskrzydłych na talerzu, ale po tym zagraniu owad był jego najmniejszym problemem.

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Znamy się z Wiewiórem ponad ćwierć wieku. On nadal uważa jestem dla niego nieprzewidywalna. Tak trudno przewidzieć, że nie strzela się osą w żonę? Nie kumam chłopa.

      Usuń
    2. Może bym i pomyślał, że zadziałał u Wiewióra instynkt przetrwania, ale wybór kierunku tę moją tezę całkowicie obala. Aczkolwiek przy instynkcie, jakimś, bym się jednak upierał. :-) Wiesz, ja swoich chłopów też nie do końca kumałem, ale mając w pamięci słowa mojej ulubionej Marii Czubaszek, nie majstrowałem przy nich:-)

      Usuń
    3. Majstrujesz, czy nie - nie ma gwarancji, że nie dostaniesz owadem. Tu logika przechodzi do strefy mroku

      Usuń
    4. Myślę, że to był wypadek, a nie zaplanowany z premedytacją zamach. No chyba, że Wiewiór w tajemnicy oswoił osę, żeby siadała mu na talerzu..... No... Lisie.... Ja bym się temu bliżej przyjrzał. Jeśli osa wróci....

      Usuń