W mojej branży we wrześniu kończy się kilka ważnych terminów na wykonanie dużych zadań. Wychodzą wtedy spod kamieni różne pokurcze i zamulają działanie wszystkim innym. Tak w skrócie.
W mojej pracy każdy miesiąc to ch@j, z wyjątkiem miesiąca urlopowego. Nie zawsze tak bywało, ale odkąd nastał nowy nadszef trzy lata temu, wszystkie miesiące sobą zapaskudził bo sam taki....
a jakieś uzasadnienie dla tej wrześniowej mizerii jest?
OdpowiedzUsuńW mojej branży we wrześniu kończy się kilka ważnych terminów na wykonanie dużych zadań. Wychodzą wtedy spod kamieni różne pokurcze i zamulają działanie wszystkim innym. Tak w skrócie.
Usuńczyli chmury powoli się rozwiewają. październik dopiero dojrzewa, więc spokój lada dzień powinien wrócić, czego Ci niezawistnie życzę.
UsuńW mojej pracy każdy miesiąc to ch@j, z wyjątkiem miesiąca urlopowego. Nie zawsze tak bywało, ale odkąd nastał nowy nadszef trzy lata temu, wszystkie miesiące sobą zapaskudził bo sam taki....
OdpowiedzUsuńAuć! Szczerze współczuję! Dobry szef to podstawa. Tu nie mogę narzekać - bezpośrednie szefostwo mam super. Wyżej - unikam.
Usuń