Mój dziadek nie żyje już od wielu lat. Jemu zawdzięczam nauczenie się czytania i pisania w wieku 5 lat. Nie, nie nauczył mnie. Słuchał "Wolnej Europy" i czytał 'Gazetę krakowską' za komuny, mrucząc półgłosem swoje komentarze i czasem śmiejąc się z tego co czytał. Pamiętam "Głupie komuchy" i "Durne kacapy". Intrygowało mnie to, więc dopytywałem go o to co czyta, odpowiadał mi, że za mały jestem, ale jak będę większy i pójdę do szkoły, to nauczę się czytać i sam sobie przeczytam. Uznałem, że nie będę czekał, więc nauczyłem się. Sam. Dziadek był pod wrażeniem, jak się wydało. Przeczytałem tytuł jednego z artykułów. Dziadek nie zauważył. Potem następny, dziadek popatrzył na mnie podejrzliwie, odwrócił kartkę, wskazał bez słowa tytuł, przeczytałem bez zająknięcia, potem następny. Zapadło długie milczenie, po czym dziadek powiedział "On czyta". W kuchni, w której prócz mnie i dziadka był jeszcze mój wujek i matka, zapadła cisza. Moja matka po chwili milczenia, powiedziała lekko wstrząśnięta: "Ale jak to czyta?", dziadek odpowiedział: "No normalnie. Czyta". No i czyta do dzisiaj.
moi dziadkowie wszyscy nie żyją od ponad 30 lat ale gdybym pamiętała jak mówili to pewnie też taką mową staropolską choć nie warszawską. Niestety po tylu latach to już mi ich mowy nie przypomni żadna książka ani film :/
Mój dziadek nie żyje już od wielu lat. Jemu zawdzięczam nauczenie się czytania i pisania w wieku 5 lat. Nie, nie nauczył mnie. Słuchał "Wolnej Europy" i czytał 'Gazetę krakowską' za komuny, mrucząc półgłosem swoje komentarze i czasem śmiejąc się z tego co czytał. Pamiętam "Głupie komuchy" i "Durne kacapy". Intrygowało mnie to, więc dopytywałem go o to co czyta, odpowiadał mi, że za mały jestem, ale jak będę większy i pójdę do szkoły, to nauczę się czytać i sam sobie przeczytam. Uznałem, że nie będę czekał, więc nauczyłem się. Sam. Dziadek był pod wrażeniem, jak się wydało. Przeczytałem tytuł jednego z artykułów. Dziadek nie zauważył. Potem następny, dziadek popatrzył na mnie podejrzliwie, odwrócił kartkę, wskazał bez słowa tytuł, przeczytałem bez zająknięcia, potem następny. Zapadło długie milczenie, po czym dziadek powiedział "On czyta". W kuchni, w której prócz mnie i dziadka był jeszcze mój wujek i matka, zapadła cisza. Moja matka po chwili milczenia, powiedziała lekko wstrząśnięta: "Ale jak to czyta?", dziadek odpowiedział: "No normalnie. Czyta". No i czyta do dzisiaj.
OdpowiedzUsuńmoi dziadkowie wszyscy nie żyją od ponad 30 lat ale gdybym pamiętała jak mówili to pewnie też taką mową staropolską choć nie warszawską. Niestety po tylu latach to już mi ich mowy nie przypomni żadna książka ani film :/
OdpowiedzUsuń