19 marca 2020

Nie jestem sama

Niepewność jutra.
Strach o zdrowie własne i bliskich.
Strach przed tym, co przyniesie następna godzina, dzień, miesiąc.
Czy będzie gdzie mieszkać.
Czy będzie co jeść.
Czy będzie praca.

Dla osób zdrowych to efekt koronawirusa. Dla mnie i tysięcy osób z nerwicami, zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi to jest codzienność. Tak czujemy się każdego dnia.

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jeśli wiesz z autopsji, współczuję.

      Usuń
    2. Wiem z autopsji. Z drugiej strony myślę sobie czasami, że dzięki temu żadna klęska i katastrofa mi nie straszna, gdyż nie ma takiego Armageddonu, którego nie zrobiłbym już sobie kiedyś w głowie ;)

      Usuń
    3. A wiesz, że mam podobne odczucia? Teraz owszem, odczuwam niepokój, ale szczerze mówiąc "zwykły wtorek" potrafił mi zafundować znacznie gorsze doznania. Lubię myśleć, że dzięki temu, że już ponad 20 lat żyję z lękiem, umiem sobie z nim radzić. Mniej więcej umiem. Więc takie korona-stresy to dla mnie małe miki. Ha, raz w życiu OCD się na coś przydało.

      Usuń
    4. Czyli "masz szczęście", Lisie. Gorzej, gdy jest się lękowcem-agorafobikiem. Puste ulice, pozamykane urzędy, lokale, szpitale, sklepy, do których wpuszczają po kilka osób wyczekujących w długich kolejkach... Dokąd uciekać przed własnym lękiem?...

      Usuń
    5. Marzena - a agorafobikom nie pomaga siedzenie w domu? Teraz większość z nas jest zmuszona do poruszania się w bardzo małej przestrzeni.

      Usuń
    6. Lisie, co znaczy "pomaga"?... Nie pomaga w żadnej rzeczywistości - ani w tej "normalnej", bo co to za egzystencja, gdy boisz się na zewnątrz ruszyć, ani w tej "korona", gdy wyjście na zewnątrz stało się jeszcze trudniejsze (i to wcale nie z lęku przed wirusem, a tak, jak napisałam powyżej). A i agorafobik czasem do sklepu ruszyć musi. A tu walą się wszystkie "wypracowane" szlaki...

      Usuń
    7. Czyli nie pomaga. Współczuję, bo naprawdę wiem, czym jest lęk i jak może być ciężko, kiedy wypracowane wzorce się rozwalają.

      Usuń
  2. Niepewność bez virusa mnie wykańczała, teraz to raczej staram się nie rozsypać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo, a czy wirus jakoś wpłynął na Twój stan? Bo mnie, o dziwo... rozluźnił. Może dlatego, że panuje teraz przyzwolenie społeczne na odczuwanie tego, co ja czuję zazwyczaj.

      Usuń
    2. Mam różne chwile, ale mam mnóstwo zajęć i brak czasu na rozmyślanie, jest mi lepiej, bo siedzę w domu, codzienne wychodzenie z domu na uczelnię było dla mnie katorgą.

      Usuń
    3. Też mam problem z wychodzeniem, więc staram się maksymalnie wykorzystać to, że jestem w domu

      Usuń