Pokazywanie postów oznaczonych etykietą corobićjakżyć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą corobićjakżyć. Pokaż wszystkie posty

12 listopada 2017

Przy tablicy

Dzień dobry, 
ostatnio nie mogłam się zebrać do napisania, ale Adam mnie wywołał do tablicy. No, to lis obecny i melduje. Pamiętacie pewnie, że w ostatnich notkach nieco marudziłam na pracę - że nie satysfakcjonuje właściwie pod żadnym względem. Otóż od dwóch miesięcy pracuję nad zmianą. Jest to dość duży wysiłek... no dobra, tylko jem, śpię i pracuję, ale jest szansa, że za kilka tygodni będę w nowym miejscu. Jest też szansa, że w nowym miejscu nie będę marudzić. 
Żeby dodać wiśnię do tego tortu w przyszłym tygodniu muszę powtórzyć markery. Kto doświadczył, wie z czym to się wiąże. Kto nie doświadczył - oby nigdy nie musiał się dowiadywać. 
Ściskam Was, Ludziki, którzy tu wciąż zaglądacie. Już niedługo wrócę. Cmok.

02 lipca 2017

Chińczycy trzymają się mocno

Myślę, że opieka nad starszą, niedołężną osobą jest najtrudniejszym zadaniem, jakiego można się podjąć. Niszczy psychicznie. Od blisko trzech lat poświęcam pewien kawałek mojego życia na opiekę. Gdyby nie pielęgniarki i rodzina, gdybym była z tym sama - jestem pewna, że już dawno dostalabym pierdolca. 

Oprócz "zwykłych" trudów opieki dochodzą bonusy w postaci zmasowanego ataku na mój styl życia i moje wybory. Dlaczego taka jesteś, czemu robisz to, a nie tamto, jesteś podła, jak możesz mnie tak traktować itd. Jasne, jestem podła, bo gotuję, sprzątam, pomagam, całe rano spędzam, by ugotować ulubione danie mojej podopiecznej, szukam jej ulubionych książek, ale nie żyję według jej wskazówek, więc jestem podła. 

Sowa mi kiedyś powiedziała, że to gadanie Chińczyka. A ja przecież słowa po chińsku nie rozumiem, więc ani tego słuchać, ani odpowiadać, a tym bardziej się przejmować. Mądra Sowa, nie? Kilka godzin dziś powtarzałam sobie, że to, czego się dziś nasłuchałam, to po chińsku było.

P.S. Jeśli czyta mnie ktoś z Chin, to przepraszam :)

24 marca 2017

25 lutego 2017

Stada

W życiu lisiowiórczym pojawiły się szpitale. 
Nie tylko Wiewiór. 
Ja również. 
Niemal jednocześnie. 
Nieszczęścia chodzą stadami?

Nie jest nam lekko, ale się trzymamy. Bardzo dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa, wsparcie, telefony i wiadomości.  To dla nas bardzo ważne, że wokół nas jest tyle pozytywnych emocji - pomagają nam przetrwać. 

To, czego teraz doświadczam, pewnie będę chciała opisać. Ale jeszcze nie teraz. Za trudne.

27 grudnia 2016

Kto komu zajumał urodziny

To ważne dla ludzi z półkuli północnej, kiedy zaczyna przybywać światła. W takich chwilach lubią się rodzić bogowie, herosi i prorocy. Mitra, Kriszna, Dionizos, Ozyrys, Zaratustra, Chrystus, nawet Prometeusz. Ten ostatni miał wykraść bogom ogień, by dać go ludziom - chyba nie ma odpowiedniejszej i bardziej symbolicznej daty na urodziny takiego gościa.

Niedawno do grona krączących ze Słońcem Niezwyciężonym (Sol Invictus) dołączyła babcia rewolucji koreańskiej - Kim Dzong Suk, żona Kim Ir Sena. Europejczycy za Amerykanami twierdzą, że tak Korea chce zakryć chrześcijaństwo.  Zamiast urodzin Chrystusa, urodziny babci. KCNA rzuca skąpe informacje o składaniu kwiatów przed popiersiem, a kulturoznawcy ostrzą zęby na interpretacjach. Nie powiem, sama chętnie czytam artykuły w stylu "komu chrześcijanie zajumali choinkę" - czasem wyłapuję w nich smaczki, które mi umknęły w czasie studiów.  Jednak to, co mnie naprawdę ciekawi, to przyszłość. Czyje urodziny świat będzie celebrował za tysiąc lat? Czy Chrystus trafi na półkę z zakurzonymi bogami przeszłości? Jak myślicie?

01 października 2016

ZŁO w kusym ubranku

W internetach jest wszystko. Niby to wiemy, a jednak ciągle można wpaść na coś, co naprawdę mocno zaskakuje. Ja wpadłam na Przewodnik dla rodzin chrześcijańskich po świecie filmu. Nie wiem, jakim cudem tam trafiłam i ... mnie trafiło. 

Stronka z recenzjami filmów - dobre mają gwiazdki, złe mają czaszki. Jeden z moich ulubionych filmów, Vabank, zarobił dwie czachy. Za ciepły stosunek do świata kryminalistów i przekroczenie uprawnień. Albowiem zemsta należy do Pana, a nie do Henryka Kwinty. 
Coś mnie uszczypnęło w mózg. To się dzieje naprawdę? Pogodna komedia jest wrogiem warości chrześcijańskich za rozprzestrzenianie "fałszywych doktyryn"? Obejrzałam ten film wiele razy. Nigdzie żadnej doktyryny nie widziałam i to mnie nawet cieszyło, bo ja się od doktryn trzymam z daleka. Każda wydaje mi się podejrzana.

Harry Potter jest wyraźnie niebezpieczny albo dwuznaczny - jedna czacha. Dexter - trzy czachy. Ha! Skoro seryjny morderca załuguje tylko na trzy czachy, to kto zasłużył na ostateczne potępienie? Musical Chicago! Ten zgarnął cztery czachy, zło ostateczne, dziewiąty krąg piekła. Za obsceniczne tańce, morderstwo i brak morału. To już nawet Tajemnica Brokeback Mountain zgarnęła tylko jedną czachę, a tam przecież dwaj faceci współżyją ze sobą! I to bez ślubu! Pod namiotem! Wśród owiec! Widocznie taniec w kolorowych fatałaszkach jest znacznie gorszy w oczach recenzentów. 

Zatem pamiętajcie, jeśli w oczach tychże chrześcijan, chcecie uchodzić za przyzwoitych ludzi, to jeśli trafi się wam numerek pod namiotem, trudno, jeśli sobie poczarujecie - no cóż, i to można odpuścić, jednakże wystrzegajcie się śpiewania w kusych ubrankach!

18 września 2016

Kawa z lekami na kaszel

Dopadła mnie dziś myśl, że z wiekiem coraz trudniej się ze mną przyjaźnić. Mam coraz ostrzejsze krawędzie. 
Coraz twardszą substancję.
Pewnie jestem dobrym materiałem na fundament. 
Ale do ornamentu się nie nadaję. 
I nawet nie chcę się nadawać.

10 września 2016

Poksy

Poranny autobus, gram w pokemony. Obok mnie stają dwaj chłopcy ok 5-6 lat oraz ich mama.
- Mama, patrz pani gra w pokemony!!!
Gram dalej, choć zapuszczają mi żurawia bezczelnie.
- Mama, patrz, pani ma już 21 level!!!
Poker face. Gram dalej. Łapię Drowzee (pokemon z nochalem jak tapir).
- Podkręcaj!!! - wrzasnął rozemocjonowany chłopiec.

Cały autobus dziwnie na nas patrzył.

Dla niewtajemniczonych - za złapanie pokemona rzutem podkręconym są dodatkowe punkty, wiedział co mówi :D

29 sierpnia 2016

Wzorek dla szatana

Wiecie, co oznaczają tatuaże? Czasem nic. Czasem bunt. Czasem towarzyszą rytuałowi przejścia z jednego etapu życia w inny. Czasem wyrażają wiarę w kogoś lub coś. Czasem oznaczają przynależność do grupy. Czasem są tylko estetyczną ozdobą, a czasem talizmanem. Ile tatuaży, tyle znaczeń i sensów. Raz jest wzniośle i poważnie, raz banalnie - każdemu wedle potrzeb.

Tymczasem

Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach uważa, że to grzech. Samookaleczenie otwierające nasze ciała na złego ducha. 
 
Ciekawe, czy twórca tej interpretacji powtórzyłby swój wywód np. Maorysowi? Maoryski tatuaż zwykle towarzyszył przejściu z dzieciństwa w wiek dorosły, mówił o przodkach, plemieniu, pozycji, a nawet wykonywanym zawodzie. Było w nim coś świętego, uroczystego i pięknego. Przez lata Maorys dopełniał tatuaż swoim życiem. 

Ileż trzeba mieć w sobie pychy, by cudzą świętość nazwać grzechem?

02 lipca 2016

" nie wilki, nie wilki już my"

Znów mam do czynienia z młodzieżą infantylną, bezradną i bezkrytyczną. Taki sezon. 

Myślę wtedy o rozpieszczonych małych pieskach spędzających życie na rękach "mamuś". Z pyszczkami skrzywionymi wedle prawideł kynologicznych, ale niezdolnymi by upolować choćby mysz. Takie pieski są miluśne, ładniutkie, jedzą zdrowe mieszanki mięsno-warzywne, mają różowe poduszeczki łap. Są szczepione i odrobaczone, umieją przynieść piłeczkę ... jeśli akurat mają na to ochotę.
Mały pieseczek o słodkiej mordce wystającej z damskiej torebki jest taki rozkoszny. Nie chciał sam iść po schodach. Mamusia musiała wziąć na rączki. 

Wilk w ciągu jednej nocy potrafi przebyć ok 100 km. Tworzy rozbudowane struktury społeczne. Poluje watahą na zwierzęta dużo silniejsze od siebie. Znosi upały i mrozy. Jest sprytny i wtrwały.

Widziałam wilki i tęsknię do nich. A wokół mnie same pieseczki.

25 czerwca 2016

Obyś żył w ciekawych czasach

Jestem Polką. Mieszkam w Polsce. Wierzę, że Unia Europejska jest pozytywnym zjawiskiem, choć nie pozbawionym wad. Dlatego dziś przykro mi patrzeć na Brexit. To jest koniec Unii, jaką znamy. Nie wiemy, co przed nami, ale trudno w tej chwili myśleć, że to będzie coś dobrego.

16 maja 2016

Ulica sezamkowa dla starszych dzieci


Jestem fanką scrabble oraz wszelkich gier pochodnych, gdzie dostaję literki i mam ułożyć wyraz. Zwykle gram w sieci. Przeważnie po angielsku. 
Jakiś czas temu zauważyłam, że wyrazy, jakie układam, odzwierciedlają mój stan emocjonalny danego dnia. Dziś mój dzień sponsorują słówka: fudge, diet, help, roast, stew, food.
A Wasz dzień jakie słówko dziś sponsoruje?

08 maja 2016

Potęga reklamy

Bilboard na mieście mnie zapytał, kiedy ostatnio robiłam coś po raz pierwszy.
Hmm....
Rok temu pierwszy raz straciłam najbliższego przyjaciela. Rok to sporo czasu, ale dla mnie to wciąż świeże.
Pierwszy raz w życiu się zaniedbałam w rozpaczy i pierwszy raz się wygrzebuję z zaniedbania.
Pierwszy raz jestem na diecie (Ha! Mam sukcesy).
Pierwszy raz w życiu poszłam manifestować na ulicy moje poglądy (KOD!)
Pierwszy raz próbowałam kuchni meksykańskiej.
Pierwszy raz zachwyciłam się operą (Juliusz Cezar Händla).
Wczoraj dałam sobie zrobić pierwszy tatuaż.

Chyba jest nieźle. Bardzo poszerzam moją strefę komfortu. Taki zwykły bilboard, a tyle wie o istocie życia...

12 kwietnia 2016

Pomnik, k*rwa!


Obejrzałam wczoraj kilka programów informacyjnych (bez Wiadomości!) i odnoszę wrażenie, że największym problemem, wobec którego właśnie stanęła Polska, jest budowa pomnika post-smoleńskiego.
Trybunał Konstytucyjny, uchodźcy, aborcja, przestępczość, opieka zdrowotna - wszystko furda! Pomnik się liczy!

31 marca 2016

Dieta

Lis ostatnio jest... obszerny. Lekarz, badania, dieta etc.
Wiewiór - Na czym polega twoja dieta?
Lis - Chcesz poczytać rozpiskę?
Wiewiór - Nie, będę obserwował.
Lis - Jeśli będziesz tylko obserwował, może się okazać, że moja dieta polega głównie na mówieniu "k*rwa, tego też mi nie wolno".

15 marca 2016

Pragmatyzm

Kumpela (mama trojga) dała swoim młodszym pociechom ciastka z kremem.
Lis - Bardzo się wyświnili?
Kumpela - Nie wiem. Na takie rzeczy zwraca się uwagę tylko przy pierwszym dziecku

 o_0

13 lutego 2016

Niedostatki edukacyjne

Dorastałam w latach 90-tych. Szkoła wtedy uczyła o pantofelkach i rachunkach różniczkowych. Ważnych i życiowych spraw uczyły gazetki typu Bravo. Dzięki nim dowiedziałam się gdzie szukać punktu G, jak się zabezpieczać przed ciążą oraz co robić, kiedy partner ma przedwczesny wytrysk. Zabrakło tam jednak bardzo potrzebnej wiedzy: co robić kilka lat po ślubie, gdy mąż ma cię za wredną jędzę, bo domagasz się, żeby umył okno, albo wyniósł śmiecie?! Przydałyby się jakieś warsztaty... 

Jak przekonać współmałżonka, że kurz nie jest naszym przyjacielem? 
Podłoga za kanapą - odkurzać, czy nie - dyskusja w panelu.
Czy mycie okien jest groźne dla zdrowia? Warsztaty prowadzone przez ratownika medycznego.
Skąd się biorą ubrania w szafie? - gra detektywistyczna odkrywająca przed graczami drogę, jaką musi poknoać ubranie z pralki, by znaleźć się w szafie.

Żadne Bravo na to nie przygotuje. 
Nikt na to nie przygotuje.
Składam zażalenie do systemu edukacji.