piątek, 30 września 2016

Bądź człowiek, daj liścia

Zostałam dziś w domu sama ze świniami.
Wiewiór wraca z pracy.
- Co dziś robiliście? - pyta od progu.
- Bawiliśmy się w "mama, daj liścia".
- I kto wygrał??

Kto ma świnie, ten wie, że człowiek nie ma szans w tej grze :D

niedziela, 25 września 2016

Bomba między nogami

Niedziela. Zjadłam śniadanie, dopijam kawę. Świniaki najadły się i śpią. Jest tak spokojnie. Sianko czasem zaszeleści, za oknem cicho mruczą samochody. Mam wygodne, ciepłe ubranie. Wiewiór obok sobie gra.
Fajny obrazek, prawda?

Zanim nie zacznę czytać wiadomości z kraju. Zanim nie wystawię nosa na świat. Jestem kobietą. A dla mojego państwa to oznacza nie osobę, tylko reproduktorkę. Worek na dzieci. Istotę, która nie ma prawa samodzielnie decydować o swojej przyszłości i rozmnażaniu. Niewolnictwo? Dehumanizacja? A może tylko hipokryzja? Jak dam dupy, jestem szmatą. Jak nie dam - cnotką niewydymką. Zechcę kontrolować swoją płodność - jestem ździrą - państwo już zadbało, abym nie mogła kupić bez recepty żadnego środka antykoncepcyjnego poza prezerwatywą. Gdy ciąża zagrozi mojemu zdrowiu, nikt mi nie pomoże. Gdy sama sobie pomogę - będę morderczynią. Zaczynam postrzegać moją kobiecość jako ciężar i potencjalne zagrożenie dla mojego życia, bo grupa uzurpatorów obmyśla plan, jak kobiecość wykorzystać dla swoich celów. Między nogami mam tykającą bombę - to na podstawie tego, jak wykorzystam moje organy, moje państwo postanowi jak mnie osądzić.

Niedzielna kawa już nie smakuje tak dobrze.

sobota, 24 września 2016

Packa, świnia i kanapa

Jak się za bardzo hałasuje packą na muchy, to potem trzeba wyciągać świnkę morską zza kanapy.
Taką naukę dziś życie dało Wiewiórowi.


Dla niewtajemniczonych: świnie bardzo nie lubią halasów, dziwnych dźwięków i nagłych ruchów. 

niedziela, 18 września 2016

Kawa z lekami na kaszel

Dopadła mnie dziś myśl, że z wiekiem coraz trudniej się ze mną przyjaźnić. Mam coraz ostrzejsze krawędzie. 
Coraz twardszą substancję.
Pewnie jestem dobrym materiałem na fundament. 
Ale do ornamentu się nie nadaję. 
I nawet nie chcę się nadawać.

sobota, 17 września 2016

Pragmatyzm level expert

Czasem tracę przytomność. Czasem w pracy. Zbadane, poznane, przywykłam. Nie przejmuję się. Reakcje otoczenia bywają różne - od skrajnej obojetności po panikę. Wczoraj była lekka panika. Półprzytomna tłumaczę, że nie umieram, za chwilę mi przejdzie i ogólnie proszę o spokój, zostaję w pracy, nie jadę ani do domu, ani na pogotowie.
- Taaak? - pyta koleżanka - dobra, to następnym razem cię po prostu odsuniemy, żebyś nie utrudniała dojścia do drukarki.

niedziela, 11 września 2016

N jak nienawiść

Od kiedy ogarniam pamięcią świat, chuligani byli w Warszawie zawsze. Słynne pytanie "masz jakiś problem" wróżyło ... ehem... wpierdol.  Oraz obowiazkowe rozstanie z telefonem komórkowym. Z telefonem kiedyś musiałam się rozstać, ale wpierdolu udalo mi się uniknąć. Warszawskie chulgaństwo było chamskie, nijakie, głupie. Bardziej niż strach, budziło politowanie. Łysy gość w brudnym dresie. Głośny, napity. Czasem coś obrzygał, czasem coś rozwalił. Tyle miał z życia, ile ukradł i wydał na piwo. To raczej smutny obraz. 

Dziś to wygląda zupełnie inaczej. Dziś profesor oberwie w tramwaju za rozmowę po niemiecku przy milczącej aprobacie społeczeństwa. Starszy pan w banku odmówi współpracy z dziewczyną noszącą gwiazdę Dawida. Brunetka w długiej kolorowej spódnicy nie dostanie odpowiedzi na swoje pytanie o drogę, bo tak jakoś...nie wygląda na naszą. Ormianina ktoś wyrzuci z metra. Mężczyzna o ciemnej skórze zostanie wyproszony z restauracji, bo... dzieci się boją uchodźców.

Nienawiść i brak umiejętności współżycia społecznego już nie jest cechą osób z tzw. marginesu, a władze państwowe nie tylko nie próbują tej nienawiści ugasić, ale jeszcze podsycają strach przed INNYM.

Dziś odrobinę nadziei wlała we mnie historia gościa, który stanął w obronie dwóch Azjatek w metrze. Wezwał policję. Napastnik został aresztowany. Chciałabym wiedzieć, że jeśli ja będę świadkiem podobnego zdarzenia, to dam radę stanąć na wysokości zadania, ale pewności nie mam, bo nienawiść jest straszna. Paraliżuje.

sobota, 10 września 2016

Poksy

Poranny autobus, gram w pokemony. Obok mnie stają dwaj chłopcy ok 5-6 lat oraz ich mama.
- Mama, patrz pani gra w pokemony!!!
Gram dalej, choć zapuszczają mi żurawia bezczelnie.
- Mama, patrz, pani ma już 21 level!!!
Poker face. Gram dalej. Łapię Drowzee (pokemon z nochalem jak tapir).
- Podkręcaj!!! - wrzasnął rozemocjonowany chłopiec.

Cały autobus dziwnie na nas patrzył.

Dla niewtajemniczonych - za złapanie pokemona rzutem podkręconym są dodatkowe punkty, wiedział co mówi :D

sobota, 3 września 2016

Wiedza pogłębiona

Mama, tata, chłopiec ok 7 lat.
Chłopiec: Mama, ilu jest ludzi na świecie?
Mama: Jakieś 10 tysięcy.
Tata: ?!?

Cisza...

I tak nam rosną eksperci.